kostnica

INTROLIGATOR Z DOLINY PŁACZU

Dolina Płaczu obejmowała swym zasięgiem część miasta i spory kawałek przylegającego doń parku. Choć bardziej pasującą do niej nazwą byłoby coś zachowanego w klimacie „Dolina Niepowodzeń” czy nawet „Sromotna Porażka Lokalnej Milicji”, to trzeba przyznać, że takie miano również tłumaczyło genezę swego powstania, a nawiązywało do tragedii dziesiątek osób, opłakujących swą niepowetowaną stratę.

Do pierwszej zbrodni, a raczej tajemniczego zniknięcia, doszło późną wiosną 1982 roku. Młoda dziewczyna, wysoka i zgrabna blondynka, studentka drugiego roku matematyki zaginęła wieczorową porą, a wszelkie poszlaki i dowody doprowadziły służby mundurowe właśnie w okolicę parku. Lecz od tego miejsca wieść o studentce przepadła. Nie pomogły liczne zeznania świadków, przeczesywanie lasu czy nawet zaangażowanie dodatkowych oddziałów. Kobieta wyparowała jak kamfora. Jednakże, dopóki nie znaleziono ciała, rodzice wierzyli, że odzyskają córkę, całą i zdrową.

Informacja o zaginięciu dziewczyny nie wstrząsnęła jednak opinią publiczną. Do takiego stanu rzeczy doprowadziła dopiero wieść, która obiegła miasto oraz przylegające do niego mniejsze miejscowości dokładnie dwa tygodnie później. W tej samej okolicy, w której urwało się śledztwo w sprawie pierwszej z ofiar, znaleziono porzucony rower. Jak się później okazało, należał on do silnej i zdrowej, młodej kobiety – niespełna dwudziestojednoletniej uczennicy zaocznej szkoły pielęgniarskiej. Czytaj więcej

6 lutego 2017 roku ogłoszone zostały wyniki plebiscytu „Złoty Kościej 2016” organizowanego corocznie przez portal KOSTNICA. W tym roku głosy można było oddać na jedną z siedmiu kategorii: HORROR ROKU, THRILLER ROKU, KRYMINAŁ ROKU, FANTASTYKA ROKU, OPOWIADANIE ROKU, OKŁADKA ROKU i WYDAWCA ROKU. Wśród nominowanych w kategorii Opowiadanie Roku znalazło się także moje opowiadanie „Introligator z Doliny Płaczu” zamieszczone w antologii DRESZCZE.

Dziś jest mi niezmiernie miło poinformować, że opowiadanie „Introligator z Doliny Płaczu” zostało wybrane OPOWIADANIEM ROKU 2016! Wszystkim, którzy oddali na nie swój głos, serdecznie dziękuję.

Przy okazji pragnę pogratulować laureatom pozostałych kategorii:

HORROR ROKU: Zombie.pl – Robert Cichowlas, Łukasz Radecki
THRILLER ROKU: Gałęziste – Artur Urbanowicz
KRYMINAŁ ROKU: Bestia. Studium zła – Magda Omilianowicz
FANTASTYKA ROKU: Orgazmokalipsa – Krzysztof T. Dąbrowski
OKŁADKA ROKU: Bestia – Piotr Rozmus
WYDAWCA ROKU: OD DESKI DO DESKI

coversmallWe wrześniu 2016 roku nakładem Wydawnictwa KOSTNICA ukazał się zbiór opowiadań grozy pt. „Krwawnik 2”. W zbiorze tym, wśród 16 opowiadań (+ komiks), znalazło się także miejsce na mój tekst zatytułowany „Synowie”.
Z nieskrywaną radością dowiedziałem się o zakwalifikowaniu mojego opowiadania do tejże antologii, zwłaszcza że po przeczytaniu pierwszego „Krwawnika” stało się niejako moim pragnieniem ujrzenie własnego nazwiska wśród innych, znanych twórców rodzimej grozy na stronach kolejnego dziecka Wydawnictwa Kostnica.
Dziś pragnę Państwa serdecznie zaprosić do sięgnięcia po ten zbiór. Na pewno każdy znajdzie tu coś dla siebie. Czytaj więcej

car-872265_1920SYNOWIE

Zima powoli dobiega końca, a ja w tym ogromnym domu jestem wciąż sama, schorowana i bezsilna. Moich chłopców nie ma przy mnie już od kilku miesięcy, ale nim pozwoliłam na to, by odeszli w obecności tego milicjanta, zdążyli o mnie odpowiednio zadbać. Cóż począć? Narozrabiali, a ja nie miałam żadnych argumentów, aby mogli zostać ze mną choć jeden dzień dłużej.

Wszystko zaczęło się w pewne listopadowe popołudnie, kiedy okolicę spowiła gruba warstwa świeżo nasypanego śniegu. Kiepsko już z moją pamięcią, ale jak sobie dobrze przypominam to chyba był piątek. Tak, to musiał być piątek, gdyż właśnie w te dni chłopcy wybierali się na wiejskie dancingi, a wtedy jednogłośnie postanowili, że nigdzie nie idą. Dało mi to do myślenia, ponieważ nigdy dotychczas nie uwzględniali takiego scenariusza, by nie wybrać się na tańce do remizy. Choćby na dworze było oberwanie chmury, czy inny kataklizm, to i tak ich nie powstrzymywało. Tego dnia naszła mnie krzepiąca myśl (lecz nie byłam jakoś silnie do niej przekonana), że może ci moi chłopcy w końcu dojrzeli do podejmowania dorosłych decyzji.

Choć cały czas mówię o nich chłopcy, to oczywiście mam na myśli moich synów, Damiana i Patryka, trzydziesto- i dwudziestodziewięciolatka. Wciąż byli kawalerami, mimo że dziewczyny ganiały za nimi jak oszalałe. Bawili się w różne sympatie, ale przywykłam do myśli, że nazbyt szybko babcią nie zostanę. Zakochiwali się i odkochiwali częściej niż przygotowywałam im żur na obiad. Czytaj więcej

Facebook

Archiwalne wpisy