pan-mercedesPanie Mercedesie, Panie Mercedesie, no i coś Pan najlepszego nawyprawiał?
A Pan, Panie Kingu???

Cóż począć? Jak zacząć? Może od… nie. A może by tak… też nie. Więc, hmm… nie, tak też nie będzie dobrze. Ale jakoś zacząć trzeba, prawda? W końcu Król Horroru również zaczął… pisać powieści detektywistyczne. I właśnie, może uczepmy się na początku tego: „zaczął”.

Z tyłu książki czytamy „Debiut Stephena Kinga w gatunku powieści detektywistycznej”, ale czy aby na pewno? Nie do końca się z tym zgodzę, i już śpieszę z wyjaśnieniem „dlaczego?”. Niedawno przeczytałem nieco ponad 100-u stronicową powieść „Colorado Kid”, którą niewątpliwie należałoby określić mianem debiutu detektywistycznego. Przecież mamy tam i panów detektywów i zagadkę, więc czemu świat uparł się, że to właśnie „Pan Mercedes” jest lepszym na takie miano? Nie wiem. No ale stało się i mamy dość nietypowy kryminał, który rządzi się nieco innymi prawami, a niżeli jego klasyczny odpowiednik.

Skoro to z siebie wyrzuciłem, to przejdźmy do treści. A więc, już na pierwszych kilkudziesięciu stronach poznajemy emerytowanego gliniarza, Hodgesa oraz jego przeciwnika, czyli tajemniczego/nie tajemniczego Pana Mercedesa. Obydwaj panowie nie stanowią dla nas zagadki, gdyż od początku przybliżone zostają nam obydwie postaci oraz to, co nimi motywuje. Nie musimy więc wraz z detektywem analizować setek poszlak, które doprowadziłby nas do tożsamości przestępcy, gdyż tego gagatka autor podaje nam na talerzu, ale w zamian dostajemy kilka dni z życia każdego z nich. Kilka dni, w których jeszcze bardziej poznajemy między innymi psychikę przestępcy. Kto wie, może aby go zrozumieć, albo jeszcze bardziej znienawidzić – kwestia interpretacji. I w końcu dowiadujemy się też, czy przeczycie detektywa, że Pan Mercedes nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, jest słuszne.

Ogólnie rzecz biorąc, książkę czyta się jednym tchem, a jej lektura sprawia wiele frajdy. I choć nie ma tu typowego, jak dla Stephena Kinga, horroru, to z ogromną przyjemnością przeczytam drugą część przygód detektywa Billa Hodgesa w nadchodzącej wielkimi krokami powieści „Znalezione nie kradzione”.

Krótko mówiąc, podobała mi się. I w mojej skromnej osobie oceniam ją 7/10. POLECAM! ;]

2 Odpowiedzi na Pan Mercedes – Stephen KING

  • „Pan Mercedes” zdecydowanie nie jest typowym kryminałem i bardzo dobrze :3 Dawno nie czytałam książki, która tak dobrze opisywałam psychikę naszych bohaterów. I szczerze mówiąc, bardzo polubiłam naszego psychopatycznego „Pana Mercedesa”.
    Oby wiecej takich książek ! :3 Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

  • admin mówi:

    Przybyłem, zobaczyłem i zostawiłem ślad po sobie.
    Zapraszam w przyszłości ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Facebook
Wywiady
Archiwalne wpisy