IMAG0012Dla wielu z Was rozpoczął się właśnie całkiem długi i przyjemny czas leniuchowania, oczekiwania na święta i nowy rok. Pogoda za oknem nie nastraja, więc co tu robić? Wiadomo – czytać. Ale co? I tu śpieszę z ciekawą propozycją.

Równoległe światy, tajemnicza wioska, klątwa zatajenia i to wszystko w polskich realiach. Czyż nie brzmi zachęcająco? Mnie przekonało i nie żałuję. Pomysł świetny, a wykonanie jeszcze lepsze. Lekkie pióro autora, Stefana Dardy, sprawia, że zaczynając lekturę nie chcemy odstawić książki na bok, tylko trwać bez przerwy w opowiadanej nam historii.

I choć moja przygoda z Czarnym Wygonem była dość karkołomna – co opiszę poniżej – to naprawdę pragnę Was do niej zachęcić, bo jesteście w dużo bardziej komfortowej sytuacji, a niżeli byłem ja.

Przed kilkoma laty sięgnąłem po pierwszy tom Czarnego Wygonu niosący podtytuł „Słoneczna Dolina” i wciągnąłem się bez reszty. Zaraz po skończeniu zakupiłem drugi tom – „Starzyzna”, który również wchłonął mnie, jak gąbka wodę. Po kilku tygodniach fantastycznych doznań, chciałem sięgnąć po trzecią część trylogii, ale, jak się niestety okazało, jeszcze się nie ukazała. W każdym razie autor kończył już nad nią pracować. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zamykający tom podzielono na dwie książki: „Bisy” oraz „Bisy II”. Kiedy w końcu pierwsza część pojawiła się w sprzedaży, natychmiast oddałem się lekturze i to był chyba mój błąd, gdyż na pojawienie się drugich „Bisów”przyszło mi czekać półtorej roku. Osiemnaście miesięcy, w których niemal zapomniałem, jakie wydarzenia miały swoje miejsce w „Słonecznej Dolnie”, „Starzyźnie” i „Bisach”. Mimo wszystko, jak tylko dostałem w swe spragnione dłonie zamykający tom, od razu przez niego przebrnąłem. Znalazłem w nim wiele wstawek, które bardzo skutecznie odświeżały mi pamięć i wszystko zaczęło nabierać klarownych barw. A dobijając do ostatniej strony było już bardzo dobrze.

Dziś mogę tylko powiedzieć, że nie żałuję żadnej przeczytanej z ponad tysiąca stron, a nie wykluczam, że w przyszłości sięgnę po ten czterotomowy twór ponownie, aby tym razem przeżyć tę przygodę jednym ciągiem, od deski do deski.

Moja ocena za całość 7/10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Facebook

Archiwalne wpisy