admin

Donos #5
Konkrety, Kochani! Konkrety!
Choć na stronie internetowej JanKa wydawnictwo i… już jakiś czas temu pojawiła się informacja, że niejaki Grzegorz Kopiec zamierza wydać pod Ich szyldem swą powieść „Czas pokuty”, to dotychczas nie było żadnych więcej szczegółów. Aż do teraz! Dziś, wchodząc na adres www.jankawydawnictwo.pl, możecie odnaleźć nie tylko fragment powieści, ale także krótki biogram (w nim zaś kilka z moich literackich dokonań) oraz zajawkę fabuły, która zapewne w takiej, bądź bardzo zbliżonej formie pojawi się na okładce książki.
Jeśli zatem dysponujecie odrobiną wolnego czasu, to zachęcam do zapoznania się z tymi materiałami, być może zaintrygują Was na tyle, byście uznali, że warto zainteresować się tym aspirującym do miana powieściopisarza chłopakiem z Lublińca, a być może nawet wspomnieć o nim swym znajomym/rodzinie… To jak? 🙂
PS. To fantastyczne zdjęcie, które nieco oszpeciłem stemplem, zawdzięczam mojej nieocenionej i przede wszystkim ukochanej żonie, Arletce!

 

Donos #4
Tygodnie mijają, a ten niesamowity Rollercoaster trwa w najlepsze!
Ja bezustannie czuję się pozytywnie nakręcony, obserwując jak wyjątkowo sprawnie kształtuje się ostateczny obraz mojej powieści. Wraz z nieocenioną Panią Redaktor (chylę czoła Pani Janino) zrobiliśmy kawał dobrej roboty (i w moim, i Jej odczuciu). Wierzę zatem, że Wy także, gdy już staniecie się pełnoprawnymi posiadaczami książki, nie będziecie zawiedzeni.
Tymczasem zaś wraz z Wydawnictwem JanKa planujemy kolejne etapy tego przedsięwzięcia, tj. promocja, patroni, recenzenci. Oj dzieje się, dzieje!
Czekacie? Bo ja nie mogę spać 😉

Narodowe Czytanie „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego dopiero za trzy tygodnie, ale ja zapraszam Was już dziś. Przyjdźcie na lubliniecki rynek 08.09.2018 o godz. 10:30 i posłuchajcie jak z lublinieckimi literatami czytamy dla Was „Przedwiośnie”. Wraz ze mną czytać będą: Ewa Margas-Olszok, Irek Gimiński, Teresa Machnik, Michał Walter, Maria Dziuk, Lucyna Spaczyńska, Alicja Podgrodzka
Tymczasem bardzo dziękuję Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna im. J. Lompy w Lublińcu za zaproszenie na tegoroczne Narodowe Czytanie.

Donos #3
To się naprawdę dzieje!
Wydanie mojej powieści nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Od podpisania umowy minęły raptem cztery tygodnie, a ja jestem już po pierwszej redakcji tekstu. Redakcji, wydaje mi się najważniejszej spośród tych, którym powieść zapewne zostanie jeszcze poddana. Redakcji, która wprowadziła wiele dobrego do całej historii. Tekst powędrował do nieocenionej Pani Redaktor, z którą to dotychczasowa współpraca układała się bardzo dobrze. Przede wszystkim Jej wnikliwa analiza pomogła mi dostrzec i wydobyć na powierzchnię ukryty potencjał stworzonej przeze mnie historii.
Owszem, znacie mnie jako twórcę grozy, lecz tu małe zaskoczenie, gdyż powieść, którą dla was stworzyłem jest rasowym thrillerem psychologicznym – nie da się jednak ukryć, że groza jest jej nieodłącznym elementem.
A teraz, jeśli chcielibyście, aby zdradzić Wam nieco z fabuły, to przyjrzyjcie się załączonemu zdjęciu. Co bardziej wnikliwi odnajdą tam nazwy miejscowości, mające istotne znaczenie w powieści. Medalion także nie znalazł się tam bez przyczyny 😉

Donos #2
Stało się! Naprawdę to zrobiłem!
Dnia 30 czerwca roku pańskiego 2018 o godzinie 14:15 podpisałem swą pierwszą w życiu umowę wydawniczą z prawdziwego zdarzenia. Tym samym mogę zdradzić, że moja debiutancka powieść „Czas pokuty” (tytuł roboczy) w końcu przeobrazi się w prawdziwą i namacalną książkę, którą każdy będzie mógł dotknąć, wziąć w dłonie, przewertować i powąchać kartki, a nawet… przeczytać :). Emocje związane z tym faktem trzymają mnie po dziś dzień i naturalnie zdaję sobie sprawę, że prędko nie odpuszczą.
Wydawnictwem, które zdecydowało się zainwestować i we mnie, i w mój literacki pomysł jest JanKa wydawnictwo i…, a ja już w tym momencie bez najmniejszych wątpliwości mogę przyznać, że pierwsze z Nimi spotkanie wywarło na mnie ogromnie pozytywne wrażenie i należało do wyjątkowo owocnych. Wierzę, że nasza dalsza współpraca będzie kontynuowana właśnie w takiej atmosferze.
Co prawda załączone zdjęcie świadczyć może o czymś zupełnie innym (iż w mojej głowie kotłują się myśli rodzaju: „Co ja najlepszego zrobiłem?”), ale wierzcie mi proszę, że równie szczęśliwy i podekscytowany byłem tylko kilka razy w życiu. Ostatnio zaś wtedy, gdy na świat przyszedł mój najmłodszy syn, Cyprian.
Wam, drodzy Czytelnicy (jak i przyszli Czytelnicy), dziękuję z całego serca za to, że jesteście i mnie wspieracie. To istotnie wiele dla mnie znaczy. Każdy z Was jest takim osobliwym i pozytywnym oddechem na mych plecach, który pozwala mi myśleć, że warto… że naprawdę warto.
Pozostańcie ze mną zatem jeszcze trochę, a zrobię wszystko, żeby nie zawieść pokładanych we mnie nadziei.

Nie uwierzycie, ile razy, patrząc na grzbiet tej książki, zadawałem sobie pytanie: Czym lub kim jest tytułowa Kostuszka? Wysnutych teorii było wiele, jednak nie przypominam sobie, aby którakolwiek była trafna. Zapewne przez to, że w tym dość nietypowym (acz świetnym) tytule nazbyt poszukiwałem ukrytego znaczenia, nie dopuszczając do siebie myśli tak oczywistej. Chyba nie popełnię faux pas jeśli już teraz zdradzę Wam tę tajemnicę, wszak rozwiązanie tej niecodziennej zagadki otrzymujemy już na pierwszych stronach powieści (jeśli nie na pierwszej). Kostuszka to imię, a właściwie pseudonim głównej bohaterki powieści napisanej przez Carlę Mori; pseudonim nadany córce przez fantastycznych rodziców (i piszę to zupełnie poważnie), dziewczynce o dźwięcznym imieniu Konstancja. Choć nie raz pojawia się także i zwrot: Kosteczka – obydwa niezaprzeczalnie mi się podobają, wywołując uśmiech na twarzy. Już przez sam ten  młodzi rodzice oraz ich córeczka, przebywający na emigracji, zyskali moją sympatię. Lecz dalej nie ma już tak kolorowo i bynajmniej nie rozchodzi się tu o twór, jakim jest książka, a o to, czego nasi umiłowani bohaterowie doświadczają.

Czytaj więcej

Donos #1
Po wielu miesiącach, niezliczonych tygodniach bez echa ze strony wydawnictw, czy też odpowiedziach w stylu: „to nie nasz profil wydawniczy” (nie obyło się też bez kilku odmownych, powiedzmy sobie szczerze) rozbłysło światełko w tym, zdawałoby się, bezkresnym i mrocznym tunelu. Skontaktowało się ze mną Wydawnictwo zdecydowane dać mi szansę – mi oraz stworzonej przeze mnie powieści! Zapytacie: „Co to za powieść? Co to za Wydawnictwo?”, ja jednak pozwolę sobie na potrzymanie Was w niepewności – nie na długo (mam nadzieję) – gdyż trwają wstępne ustalenia naszej dalszej współpracy. Po ich zakończeniu zdradzę więcej szczegółów.
Tymczasem, bardzo Was proszę, zasiądźcie w pierwszych rzędach, by wraz ze mną uczestniczyć w jednej z bardziej niezwykłych przygód mojego życia.

W minioną sobotę (9 czerwca 2018) miałem przyjemność brać czynny udział w organizowanej przez Miejsko-Powiatową Bibliotekę Publiczną w Lublińcu IV ogólnopolskiej akcji NOC BIBLIOTEK. O godzinie 21:45 poprowadziłem spotkanie z lublinieckimi literatami, a jako że hasłem tegorocznej edycji było „RzeczpospoCzyta”, zaproszeni przeze mnie goście, wraz z moją skromną osobą, stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali swą twórczość. Było poetycko, prozatorsko i bajkowo, a także nieco warsztatowo.

Po przywitaniu wszystkich przez Panią Joannę BRZEZINĘ, Dyrektor MPBP w Lublińcu, zabrałem głos, by rozpocząć spotkanie. Powitawszy wszystkich i przedstawiwszy przybyłych literackich twórców Ziemi Lublinieckiej dokonałem autoprezentacji i przeczytałem fragment mojej debiutanckiej powieści, która – jeśli wszystko dobrze zagra – trafi do księgarń w 2019 roku.

Następnie zaprezentowali się (w kolejności wystąpienia):

Czytaj więcej

W 2(7)/2017 numerze czasopisma BRAMA opublikowane zostało moje opowiadanie pt. „UTRACONY”.

Brama 2(7)/2017

Trudno dziś stwierdzić, od kiedy obowiązuje ogólnie przyjęta zasada mówiąca o tym, że nazywając kogoś/coś Jonaszem, mamy na myśli człowieka/rzecz przynoszącą pecha. Nie jest oczywiście tajemnicą, że prekursorem ciążącego nad tym imieniem fatum był sam izraelski prorok żyjący w VIII wieku p.n.e. Jonasz, chcąc uciec przed Bogiem i powierzonym mu zadaniem, dostaje się na statek, którym płynie w przeciwległym kierunku do miasta, do którego został wysłany przez Stwórcę. Postępując w ten sposób, sprowadza na swych kompanów wszelakie nieszczęścia, w tym potworną burzę. Ostatecznie, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność, każe wyrzucić się za burtę, gdzie zostaje pożarty przez wielką rybę. Co dalej się dzieje z Jonaszem, to już odrębna historia, najważniejsze zaś jest to, że załogę feralnego statku wraz z Jonaszem opuścił także i pech.

Z podobną sytuacją spotykamy się na łamach powieści Jamesa Herberta zatytułowanej „Jonasz” – nie z mężczyzną pożartym przez wielką rybę, ale właśnie z człowiekiem stanowiącym przyczynę niepowodzeń, jakich doświadczają jego współtowarzysze. Jeśli dodamy do tego fakt, że tymi drugimi są zazwyczaj policjanci biorący udział w akcjach ze swym pechowym kolegą, to nie trudno domyślić się, że prędzej czy później ktoś będzie chciał uciąć łeb sprawie. Tak też się dzieje i nasz Jim Kelso otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – dostaje swoje własne dochodzenie, które początkowo realizuje zupełnie sam z dala od wszystkich.
Czytaj więcej

Facebook

Wywiady

Archiwalne wpisy