Nie minęło wiele czasu odkąd do sprzedaży trafił najnowszy numer czasopisma BRAMA (2/2017), a na łamach fanpage-u gruchnęła informacja, że z zespołu odchodzi Mirosław Korkus (zastępca redaktora naczelnego), do tego w swej pożegnalnej mowie użył on słów, w które aż nie chcę się wierzyć: „(…) mam nadzieję, że siódmy ostatni numer magazynu, nie był naprawdę numerem ostatnim.„. Można się tylko domyślać, czym podyktowane są takie słowa, lecz teraz, gdy jestem po lekturze najnowszego numeru czasopisma, pytam: Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego, skoro właśnie ukazał się jeden z lepszych numerów ever (i nie chodzi mi o fakt, iż znalazło się w nim także moje opowiadanie). Naprawdę, po odłożeniu przeczytanego czasopisma na półkę uważam, iż jest to naprawdę świetnie wydany, równy numer, brak w nim słabego opowiadania, ani nawet specjalnie odstającego od pozostałych, każdy z autorów trzyma wysoki poziom, a i na kwestie redaktorsko-korektorskie, które nieraz kulały, nie ma co narzekać, bo wszystko jest dopracowane na tip-top. Dlaczego zatem teraz, po wypuszczeniu najlepszego w mojej ocenie numeru, czasopismo Brama miałoby zwinąć interes? Pozostaje mi tylko wierzyć, że to przykry żart i niezrozumiała przeze mnie gra słów.

Przejdźmy jednak do samego numeru. Czytaj więcej

Lektura powieści grozy krakowskiej pisarki od samego początku przysparzała mi nie lada problemów – oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? A no dlatego właśnie, że żadne z moich pierwotnych założeń względem książki „Oni” Olgi Haber nie spełniło się w najmniejszym stopniu. Po pierwsze miała to być przygoda na kilkanaście wieczorów, ewentualnie kilka tygodni, a przedstawiona historia wciągnęła mnie tak bardzo, że po trzech dniach odłożyłem na półkę przeczytaną książkę. Po drugie jest to literacki debiut autorki, a z tym różnie bywa. Tu jednak zostałem zwalony z nóg, gdyż warsztat Olgi Haber i lekkość jej pióra gwarantują nam płynną przeprawę przez oddaną w nasze ręce historię, przywodząc jednocześnie na myśl pytanie, czy to aby na pewno debiut autorki? 🙂 I po trzecie wreszcie, przyznam, że nie nastawiałem się na nic nadzwyczajnego w kwestiach horrorowych, a przeczytawszy ledwie kilkadziesiąt stron doświadczyłem pierwszych dreszczy. Oczywiście dla obytego w grozowych klimatach czytelnika będą to wątki dobrze znane, które nie powalają na kolana, jednakże momenty są i to całkiem niezłe. Czytaj więcej

Kiedyś podjąłem się wyrażenia swojej opinii o kilku początkowych tomach „Mrocznej Wieży”, w pewnym momencie jednak zaprzestałem tego procederu, nie do końca wiedząc, dlaczego. Tym bardziej, że były to książki, o których można by pisać i pisać. Dziś już wiem. Dziś poznałem odpowiedź na wiele pytań, w tym na jedno z istotniejszych: „Mrocznej Wieży” nie powinno się recenzować, nie powinno wystawiać się jej oceny, gdyż jako całość jest to twór niemierzalny. To tak, jakby pod koniec życia chciało się wystawić cenzurkę samemu sobie, podsumować jedną notą swoje wzloty i upadki. Oczywiście wszystko można uśrednić, ale czy na przykład narodziny dziecka nie stanowią dla wielu najważniejszej i najdoskonalszej „rzeczy” w życiu; z drugiej zaś strony, czy śmierć bliskiej nam osoby, a co za tym idzie żal i tęsknota za nią obniżają wartość naszego życia, czy też zwiększają; i znów czy wyrządzona przez nas krzywda bliźniemu (dajmy na to wypadek samochodowy) deklasyfikują te dwie wartości powyżej? Czy to wszystko można uśrednić? Czytaj więcej

W najnowszym numerze Magazynu Społeczno-Kulturalnego ZIEMIA LUBLINIECKA (2/2017) zamieszczono obszerną relację z III Powiatowego Konkursu Jednego Wiersza, który odbył się 3 IV 2017, a w którym żywo uczestniczyłem jako jeden z jurorów.

 

Po powrocie z tegorocznej edycji Krakowskiego Festiwalu Grozy, a dokładnie piątej jego odsłony, zadałem sobie pytanie: Co o KFASONIE można powiedzieć dobrego? I natychmiast doszedłem do wniosku, że nic. Jest to konwent, o którym chcąc powiedzieć coś dobrego, dokonałoby się pewnego rodzaju profanacji. Dlaczego? A no dlatego właśnie, że używając przymiotników w podstawowej formie, celem określenia niesamowitości tego konwentu (dobry, ciekawy, fajny), popełniłoby się grzech śmiertelny, gdyż KFASON jest konwentem tak niezwykłym, indywidualnym i jedynym w swoim rodzaju, że jakichkolwiek pochwał by nie użyć, to i tak nie znajdziemy odpowiednich słów, by podkreślić to, co w nim niezwykłe; by ubrać w słowa jego straszliwe piękno. Jest to jedyny konwent, który od trzeciej edycji (pierwszej, w której uczestniczyłem) wciągnął mnie przedwiecznymi mackami w głębię swej upiornej osobliwości, pozwolił mi się tam rozgościć i poczuć lepiej niż u siebie w domu. A wiem, co mówię. Uczestniczyłem w różnorakich konwentach, ale nigdzie nie poczułem takiej bliskości z prelegentami czy przypadkowymi gośćmi, albo gdzie po przekroczeniu progu gubisz się w organizacyjnym gąszczu. Tu witają cię z rozpostartymi rękoma, prosząc byś się zrelaksował i serwują kwintesencję polskiej i zagranicznej grozy. Krótko mówiąc czujesz się tak dobrze, jakbyś obcował z rodziną i to nie z tą, z którą najlepiej wychodzi się na zdjęciach, a właśnie z ludźmi, którzy nadają na tych samych popieprzonych falach, co ty. Nie inaczej było i w tym roku.

Czytaj więcej

2 września 2017 roku Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Lublińcu po raz drugi zorganizowała akcję „Narodowe Czytanie” na terenie naszego miasta. Po raz kolejny do współpracy zaproszony został Lubliniecki Klub Literacki LOGOS, którego mam zaszczyt być członkiem. W tym roku zadaniem lublinieckich literatów było wcielenie się w bohaterów I aktu „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Z uwagi na fakt, że ilość postaci dramatu znacznie przewyższała liczbę czytelników, członkom klubu przypadły po dwie, a nawet trzy role w których się zaprezentowali. Mnie, według pierwotnych założeń, trafić miały się kwestie dwóch bohaterów – Czepca i Kaspra – jednak w wyniku nieobecności osoby mającej odegrać Pana Młodego także i ta rola przypadła mi do odczytania. Co w ostatecznym rozrachunku wpłynęło na to, że aktywnie uczestniczyłem niemal w każdej części I aktu 🙂

Na zakończenie imprezy wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy za uczestnictwo, co niewątpliwie stanowiło miły akcent ze strony Biblioteki.

Zachęcam także do obejrzenia fotorelacji z Narodowego Czytania w Lublińcu:
http://www.mbp.lubliniec.pl/index.php?id=6&id_g=214

Po „Miasteczko” Łukasza Radeckiego i Roberta Cichowlasa sięgnąłem nie bez powodu. Twórczość obydwu autorów niejednokrotnie przypadła mi do gustu, dlatego też bez cienia obawy wybrałem książkę, w której łączą oni siły. Ponadto rekomendacja samego Grahama Mastertona oraz fantastyczna okładka autorstwa Dariusza Kocurka przemawiały za tym, aby nie odkładać tej powieści na później.

Przeczytawszy zaś „Miasteczko”, mam mieszane uczucia. Niby wszystko jest na swoim miejscu. Fabularnie wciągające, technicznie świetne, bohaterowie dobrze zarysowani, a jednak gdyby nie ostatnie kilka stron i twist, po którym (mówię teraz serio) na rękach wykwitła mi gęsia skórka, uznałbym tę powieść za dobry kawał grozy, lecz bez rewelacji. Czytaj więcej

21 sierpnia 2017 roku swoją premierę miał zbiór opowiadań grozy poświęcony słowiańskiej demonologii „SŁOWIAŃSKIE KOSZMARY”. Wstęp do zbioru został napisany przez samego Witolda JABŁOŃSKIEGO, a do współtworzenia antologii zaangażowali się Katarzyna Bromirska i Mikołaj Rybacki, członkowie grupy Percival Schuttenbach. Wśród wielu ciekawych tekstów możecie Państwo znaleźć także moje opowiadanie napisane specjalnie na tę okazję – „Dziennik praktyk”. Główny bohater przedstawionej historii, Marcin, trafia na praktyki do lublinieckiego Nadleśnictwa. Po kilku dniach zostaje wydelegowany, by towarzyszyć przybyłym z całego Śląska leśnikom w pracach, mających na celu wykarczowanie części lasu pod nową drogę. Niestety już pierwszego dnia, w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ginie jeden z przybyłych. Jak się niebawem okazuje jest to tylko zapowiedź nieszczęść, jakie mają spaść na głowy tych, którzy nie zostawią w spokoju lublinieckich lasów oraz panujących w nich demonów. Czytaj więcej

Zgodnie z najświeższymi informacjami już w sierpniu ukażą się „Słowiańskie Koszmary” – antologia poświęcona słowiańskiej grozie. Książka stanowi swoiste następstwo bardzo dobrze przyjętego zbioru „Krew Zapomnianych Bogów”, wydania którego podjęło się Wydawnictwo Horror Masakra. Tak samo będzie i w tym przypadku, a w antologii zaprezentuje się kilkunastu śmiałków, wśród których znalazło się miejsce także dla mnie i specjalnie napisanego na tę okazję opowiadania „Dziennik praktyk”. Za całym projektem, co nie jest specjalną tajemnicą, stoi Maciej Szymczak, człowiek, który od początku powstania projektu reprezentuje sobą, jak i swoimi poczynaniami, niezwykle wysoki poziom. Do udziału w przedsięwzięciu zaangażował choćby muzyków udzielających się w formacjach Percival i Percival Schuttenbach – Katarzynę Bromirską i Mikołaja Rybackiego. Wstęp do książki zostanie zaś napisany przez Witolda Jabłońskiego.

PS Autorem grafiki na okładkę jest Maciej Zawitaj.

PPS Na stronie https://www.facebook.com/1slowianskhorror/ można zapoznawać się z sylwetkami większości autorów biorących udział w projekcie.

 

Najnowsza BRAMA jest od kilku tygodni dostępna w sprzedaży i nie ukrywam, że na ten numer czasopisma czekałem z niecierpliwością z dwóch powodów. Pierwszy zachowam dla siebie, drugim jest przepiękna okładka autorstwa Mariusza GANDZELA nawiązująca do mojego ulubionego cyklu powieściowego „Mroczna Wieża”.

Co jednak znajdziemy w środku? A całkiem sporo. Oprócz stałych punktów, jak recenzja gry planszowej (tym razem: „Wyścig tytanów” autorstwa Agnieszki PILECKIEJ) oraz cykl „Duszności” kontynuowany przez Marka ZYCHLĘ (opowiadanie „To”), mamy zwięzły, acz ciekawy artykuł Kazimierza KYRCZA Jr „Strachy z czachy”, krótki opis historii powstawania gry karcianej „Kalibium” oraz recenzję serii komiksowej „Valerian” autorstwa Mirosława KORKUSA (jeśli macie już tę BRAMĘ, zwróćcie uwagę na to, w jaki sposób słowa Recenzja Valeriana zostały zapisane w spisie treści na pierwszych stronach – eh te słowniki 🙂 ). Wewnątrz znalazło się także miejsce dla artykułu Grzegorza BRYKA „Straszne wielkiego początki. Debiuty z B-klasy” oraz ośmiu opowiadań. I to na tych ostatnich chciałbym się dziś skupić.

Czytaj więcej

Facebook

Wywiady

Archiwalne wpisy